14.3.10

Koncerty: Tiny Vipers w Warszawie i Krakowie



↑ foto: David Belisle



Świetna wiadomość. Do Warszawy i Krakowa zawita Tiny Vipers - pani z gitarą. Kilka słów o Tiny Vipers tutaj, a zapis koncertu z ubiegłorocznego Off Festivalu tutaj. Bilety na koncerty (25 złociszy) można rezerwować na stronie organizatorów - Front Row Heroes.

7.3.10

Florence and the Machine w Stodole, czyli Brawo ludzie



To było lekko ponadgodzinne szoł ze znaczącym udziałem publiczności. Choć jedna płyta na koncie Florence and the Machine powoduje, że raczej nikt nie spodziewał się długiego koncertu... Nic to, że w Stodole nagłośnienie kiepskie i że głos zmęczył się artystce dość szybko - było wporzo. Ludzie zrobili fajny klimat i dla mnie wystarczy. Nie jestem wielkim fanem Florence Welch, ale wyprawy na koncert nie żałuję. Dokumentacja poniżej.

Setlista:
1. Howl
2. Kiss With a Fist
3. My Boy Builds Coffins
4. Hurricane Drunk
5. I'm Not Calling You a Liar
6. Between Two Lungs
7. Drumming Song
8. Cosmic Love
9. Blinding
10. Dog Days Are Over

Encore:
11. You've Got the Love
12. Rabbit Heart (Raise It Up)


Zespół zagrał w składzie:
Florence Welch - wokal
Robert Ackroyd - gitara
Chris Hayden - perkusja
Isabella Summers - keyboard
Tom Monger - harfa
Mark Saunders - gitara basowa


Koncert do ściągnięcia stąd (download):
Florence and the Machine Live at Stodoła, Warsaw, Poland (6 Mar 2010), alt.link
mp3, 224kbps, 107,1MB
hasło (pass): hennwill
lossless version@dime


Przykazania:
Zajrzyj na stronę i majspejs Florence and the Machine.
Kup oryginalną płytę.
Dziel się koncertem, ale nie wrzucaj go na inne serwery.
Nigdy, przenigdy nie pomyśl nawet o sprzedawaniu tego koncertu.

5.3.10

Bolo #34 - Bolo choruje na grypę

W części trzydziestej czwartej Bolo zachorował na grypę.
(klik by powiększyć)


Autor: Tomasz Niewiadomski

A w następnym odcinku Bolo przejedzie się na gapę.

2.3.10

Sade - Soldier of Love (2010) / Beverley Craven - Close to Home (2009), czyli Na zachodzie bez zmian



A teraz, kto się zacznie śmiać, ten dostanie w ryj...

Miło jest wiedzieć, że są na tym świecie rzeczy stałe, niezmienne. Tak jest z bardzo znaną Sade i mniej znaną, bo stojącą jednym hitem (Promise Me) Beverley Craven. Od obu nie oczekuje się wielkich wolt stylistycznych, potoku pomysłów aranżacyjnych, eksperymentalnych kompozycji. Są niczym wzorzec metra w Sèvres - zawsze takie same. Bo metr to metr i nie ma dyskusji. Dla jednych nuda, dla innych złoty środek.

Obie panie miały 10-letnią przerwę w nagrywaniu, z tą różnicą, że na Sade Sony Music czekało, a z Beverley się pożegnało. Stąd o nowej płycie Sade głośno ostatnio (założę się, że w tym roku odwiedzi Polskę), a o płycie Beverley nie słyszał nikt (w końcu nie jest to Kate Bush, której samo wyjście z domu jest wielkim wydarzeniem na Wyspach). Soldier of Love jest do kupienia w każdym, niekoniecznie dobrym sklepie muzycznym, a Bev sprzedaje swój album Close to Home przez własną stronę. Dość różnic. Obie płyty są tak samo dobre/złe*, jak poprzednie. Bo ładne piosenki zawsze będą tylko ładnymi piosenkami.

Zresztą posłuchajcie sobie singli. Spodoba się - można brać się za płyty, nie spodoba się - trzymać się od albumów z daleka:
Sade - Soldier of Love (teledysk zrobiła Sophie Muller)
Beverley Craven - Rainbows (dla mnie kawałek równie przebojowy jak cały debiut Miki, tylko że Mika jest dwudziestokilkulatkiem, za którym piszczą nastolatki, a Bev o dwadzieścia lat starszą kobietą, której pewnie piszczy w stawach).

*niepotrzebne skreślić

18.2.10

Beach House - Teen Dream (2010), czyli Moja teoria spiskowa



Traklista:

1. Zebra
2. Silver Soul
3. Norway
4. Walk in the Park
5. Used to Be
6. Lover of Mine
7. Better Times
8. 10 Mile Stereo
9. Real Love
10. Take Care




NIE WIERZCIE HAJPOWI!

No bo jak tu wierzyć Arturowi Rojkowi, gdy pisze dla Onetu: "Tak pięknie nie gra dzisiaj nikt. Trzecia płyta w dorobku Beach House jest albumem złożonym, wybitnie przemyślanym, w stu procentach trafionym, oryginalnym i przebojowym. To jest po prostu tak dobre, że można wątpić, by mogło się jeszcze ukazać coś równie interesującego, chociaż mamy dopiero początek roku". Tia. Wszak każde dziecko domyśli się, że zaklepał zespół na Off (oby - przyp. red.) i próbuje coś ugrać. I pewnie niby przypadkiem okaże się, że koncert będzie w kościele, bo właśnie w kościele płytę nagrano. Na szczęście nie tak trudno Was rozgryźć, Rojek!

Jak tu wierzyć zastępom blogerów, forumersów i innych z pewnością podstawionych i sowicie opłaconych skrobiących notki w sieci osób, co tracą rozum i nie potrafią obejść się bez używania w kółko słów: piękno, ideał, bajka. Przecież na kilometr czuć zmowę - żeby tylko przykryć nową płytę Owena Palletta z konkurencyjnej wytwórni.

A już na pewno nie wierzcie mi, bo wiadomo przecież, że skoro w moim ulubionym numerze ubiegłego roku (Two Weeks Grizzly Bear) gościnnie wystąpiła wokalistka Beach House (Victoria Legrand - wiadomo, z tych Legrandów), to będę teraz udowadniał, jak to jest na fali i jak to ja lubię takie przeplatanie się artystów na płytach wybitnych.

Nie wierzcie nikomu.

11.2.10

Julia Marcell na SXSW 2010

W czwartek, 18 marca Julia z zespołem wystąpi na słynnym festiwalu SXSW w Austin, TX. W USA znaczy. Zagra o 22.00 na zaproszenie One Little Indian podczas wieczoru firmowanego przez tę właśnie wytwórnię. Poza tym pewnie będą jeszcze inne terminy, bo jak już się wybierać na wycieczkę za ocean, to warto pokazać się więcej niż jeden raz.

Powiedzcie znajomym z Teksasu.
Plakat wygląda tak: