9.5.10

British Sea Power zagrali na Juwenaliach, czyli Macham flagą brytyjską



Jestem debilem. Tak, żeby od początku było jasne dla tych, którzy wcześniej się tego nie domyślili. Debilizm mój objawia się m.in. tym, że ku mojemu przerażeniu, przestaję przyswajać wiedzę i robi to za mnie internet. Nie dodałem sobie koncertu British Sea Power do wydarzeń w Last.fm/, więc o nim zapomniałem. Na szczęście jakieś 4 godziny przed imprezą zostałem zaatakowany przez brytyjskich kolegów z Dime'a prośbami o nagranie. Finał tego taki - normalnie jest tak, że to oni dziękują mi za butleg, a tym razem to ja dziękuję im.

Impreza na Juwenaliach ma swoje minusy - w większości przypadkowa widownia, która jarzy jakoś nazwę VooVoo ("a, to ten dziad od Fisza"), ale British Sea Power to już dla niej zupełna pustka w głowie. Fakt, że była to impreza darmowa dodaje kolejny minus - w większości ludziska przyszły sobie uciąć miłą pogawędkę przy browarku z towarzyszeniem muzyki na żywo. O, zgrozo - wychodzi na to, że impreza darmowa na Juwenaliach nie ma plusów.

British Sea Power zagrali bardzo dobry koncert. Setlista festiwalowa, na której przeważały utwory z najbardziej chyba rozpoznawalnej na świecie płyty BSP - Do You Like Rock Music? Czyli z moich ulubionych m.in. rozgrzewający Lights Out, miażdżący Atom i stadionowy Waving Flags. Yan zrobił prawie tyle samo kilometrów na scenie, ile Jagger na Służewcu. Noble wprawdzie nie mógł wykonać swojego popisowego skoku ze sceny (ze względu na fosę), ale i tak uzbrojony w kask pojawił się na rękach widowni. Hamilton zaśpiewał chyba ze trzy utwory i utwierdził mnie w przekonaniu, że zdecydowanie wolę Yana na wokalu. A skrzypaczka (niech mnie znawcy tematu oświecą, czy była to Abi Fry?) koncentrowała wzrok połowy widowni przez jakąś połowę koncertu.

Nagranie nie jest najlepsze, ale i tak zapraszam. Warto choćby ze względu na nowy Pyrex i finałową improwizację Rock in A.


Setlista:

1. Lights Out for Darkier Skies
2. Remember Me
3. Apologies to Insect Life
4. Atom
5. Waving Flags
6. The Great Skua
7. Down on the Ground
8. No Lucifer
9. True Adventures
10. Canvey Island
11. Pyrex
12. The Spirit of St. Louis
13. Carrion
14. Rock in A


Koncert do ściągnięcia stąd (download):
British Sea Power Live at Juwenalia, Warsaw, Poland (7 May 2010)
mp3, 224kbps, 116,8MB
hasło (pass): hennwill
lossless version@dime


Przykazania:
Zajrzyj na stronę i majspejs BSP.
Kup oryginalną płytę.
Dziel się koncertem, ale nie wrzucaj go na inne serwery.
Nigdy, przenigdy nie pomyśl nawet o sprzedawaniu tego koncertu.

3 komentarze:

  1. do wszystkich miłośników sztuki dobrej woli. jest fajna akcja w szalenie zacnej sprawie. warta przyłączenia się bez względu na różnice płciowe, religijne, czy te w politycznych zapatrywaniach.

    cel – zebranie 100 000 podpisów pod petycją do premiera z apelem o przeznaczenie 1% (dosłownie: jeden procent) z budżetu na kulturę.

    o bracia i siostry, co nie samym chlebem żyjecie, a telewizyjne igrzyska nie budzą uśmiechu na waszych pyskach! :)
    połączmy się w tym czynie obywatelskim i pokażmy, że siła nas!
    pod tym adresem można dowiedzieć się o szczegółach akcji:
    http://obywatelekultury.pl/

    albo np.:
    http://galeriabrowarna.blogspot.com/2010/05/1-na-kulture.html

    a tu można złożyć podpis:
    http://obywatelekultury.pl/zloz-swoj-podpis/

    przekażcie proszę dobrzy ludeczkowie tę wiadomość drogą blogowo-postowo-pantoflową do jak najszerszego grona odbiorców. a jeżeli wola gospodarzu, poświęć proszę dwa zdania tej akcji u siebie na blogu.
    dzięki za uwagę i z góry przepraszam jeżeli zakłuciem jakąś harmonię w postach panującą.
    pozdrawiam serdecznie z turbo szacunkiem
    obywatel kultury
    czyli jeden z was

    OdpowiedzUsuń
  2. Chociaż słowo o British Sea Power byś napisał. No, dajesz... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. British Sea Power to jeden z tych zespołów, o których dużo dobrego słyszałam, ale nigdy nie było okazji, żeby dokładniej przyjrzeć się jego twórczości. Na koncert poszłam z ciekawości i jedyne czego żałuję to fakt, że nie mogłam zostać do końca. No i, szczerze mówiąc, wolałabym jednak zapłacić za bilet i zobaczyć ich na "normalnym" koncercie bez tej całej juwenaliowej atmosfery i masy zupełnie przypadkowych ludzi. Takie imprezy jakoś nie przemawiają do mnie jednak, chociaż sama jestem studentką.
    A plusem mogłoby być tanie piwo, gdyby to, co tam sprzedawali dało się piwem nazwać :). Czyli wychodzi jednak na to, że darmowa impreza na Juwenaliach plusów nie ma... ;).

    OdpowiedzUsuń